Przejdź do głównej zawartości

Małe wielkie radości

Martwimy się małymi rzeczami. Drobnostki nie dają nam spokoju. Denerwują nas szczegóły. Pastwimy się nad przeszłością. Rozważamy mało prawdopodobne, zazwyczaj pesymistyczne, warianty przyszłości.
Błahe problemy rozciągamy w czasie tak bardzo, że zamartwianie się trwa dłużej niż ich rozwiązanie.
Z drugiej strony cieszymy się zazwyczaj wydarzeniami wielkiej wagi. Satysfakcję i dumę zapewniają jedynie doniosłe sukcesy. Radość sprawia nam tylko to, co możemy odnotować jako kamień milowy w naszym życiu. Celebrujemy wielkie wygrane. Hucznie obchodzimy rocznice, zwłaszcza te okrągłe.
Przywiązujemy dużą wagę do zdarzeń niecodziennych.
Doceniamy tylko te nadzwyczajne i co najgorsze, które nasze otoczenie uznaje za godne uwagi.

Tymczasem powinniśmy postępować dokładnie odwrotnie. Należy cieszyć się małymi rzeczami. Doceniać drobne zdarzenia.
Życie składa się z bardzo wielu małych, wielkich radości.
Rzadko kiedy doceniamy chwilę obecną. Bagatelizujemy te drobne błogosławieństwa, choć stanowią one podstawę naszej egzystencji. Każdy oddech, wschód słońca, powiew wiatru, czy spojrzenie ukochanej osoby jest darem, z którego przestaliśmy się cieszyć.

Życie pozbawione zmartwień to utopia. Nigdy nie osiągniemy stanu nieustannego szczęścia. Cierpienie jest niezbędne. Bez tych momentów smutku, zwątpienia, czy słabości nie bylibyśmy w stanie docenić tego co przynosi radość. Dlatego jeżeli już musimy się czymś martwić, niech to będą kwestie istotne i wielkie.

Nie w rozmiarze problemu rzecz. Starajmy się obciążać nasz umysł i serce trudnościami, na który mamy rzeczywisty, a nie tylko pozorny wpływ.
Traktujmy źródła naszych zmartwień nie jako utrapienia, a wyzwania.
Jak przeszkody, które mamy okazję pokonać. Nie złośliwości wszechświata, które jesteśmy skazani doświadczać.

Mniej małych zmartwień. Więcej drobnych radości. Mniej wielkich momentów. Więcej ambitnych wyzwań na drodze do lepszej wersji nas samych.

Bądźcie szczęśliwi.

Zdjęcie Daniele Levis Pelusi dzięki Unsplash

Popularne posty z tego bloga

Argument

W świecie pełnym opinii, komentarzy i gorących dyskusji łatwo zapomnieć, czym naprawdę jest dobry argument. Wydaje się, że głośniejszy ma rację, a więcej znaczy lepiej. To złudzenie. Jeden dobry argument jest wart więcej niż dziesięć słabych. Zakładamy, że im więcej argumentów przedstawimy, tym lepiej wypadniemy. W rzeczywistości nasze najsłabsze tezy osłabiają te najmocniejsze. Zazwyczaj jesteś tak przekonujący, jak twój najsłabszy punkt. Przekonywanie to nie wyścig na słowa. Mnożenie argumentów nie zwiększa ich wartości, jeśli żaden z nich nie trafia w sedno. Jeśli nie przekonasz najlepszym argumentem, to więcej argumentów nie pomoże. Nie mnóż słów, gdy brakuje ci dowodów. Nie licz argumentów, zważ ich moc. Siła argumentu nie polega na jego długości, lecz na trafności. I nie potrzebuje hałasu. Mahatma Gandhi powiedział Ten, kto ma rację, nie potrzebuje krzyczeć. Dobry argument nie potrzebuje wzmocnienia. Silny argument nie musi być głośny, wystarczy, że jest prawdziwy. ...

W zamian

W świecie transakcji – daję, bo chcę coś w zamian – coraz trudniej praktykować prawdziwą bezinteresowność. Wartości takie jak miłość, życzliwość, troska czy hojność często tracą swoje pierwotne znaczenie w rzeczywistości opartej na wzajemności, kontroli i oczekiwaniu. Miłość nie polega na posiadaniu. Miłość polega na docenianiu. Największa siła tkwi w prostych gestach, które nie domagają się zapłaty ani uznania. Miłość to obecność i akceptacja. Nie wymaga posiadania. Kochaj bezwarunkowo. Mów bez złych intencji. Dawaj bez powodu. Troszcz się – nie oczekując niczego w zamian. To postawa wdzięczności za drugiego człowieka – bez potrzeby zmieniania go, oceniania czy kontrolowania. Dawaj z serca. Nie dlatego, że chcesz coś w zamian, ale dlatego, że to, co dajesz, naprawdę ma znaczenie. Dawanie nie musi wynikać z kalkulacji. Jego moc tkwi w autentyczności. Prawdziwa troska nie potrzebuje uzasadnień ani potwierdzenia. Jej obecność – wystarcza. Prawdziwa troska nie zadaje pytań. P...

Wszystko

W świecie pełnym powiadomień, oczekiwań i niekończących się bodźców, łatwo wpaść w pułapkę skrajności. Chcemy wszystko kontrolować, być wszędzie, reagować na wszystko. Troszczenie się o wszystko to katastrofa. Troszczenie się o nic to również katastrofa. Czasem odcinamy się całkowicie, udając, że nic nas nie obchodzi. Tymczasem prawda leży gdzieś pośrodku. Równowagę trzeba pielęgnować świadomie. Seneka powiedział Być wszędzie, to znaczy być nigdzie. Nie musisz reagować na każdą sprawę, każdą wiadomość, każdą okazję. Skupienie to luksus. Obecność to wybór. David Allen powiedział Możesz zrobić wszystko, ale nie wszystko naraz. Nie jesteśmy stworzeni do ciągłego działania. To nie jest kwestia motywacji, ale ograniczeń, które trzeba zaakceptować. Epiktet słusznie zauważył Nie obciążaj się sprawami, które nie od ciebie zależą. Nie wszystko należy do naszej strefy wpływu. Reaguj tylko tam, gdzie twoje działanie naprawdę ma sens. Nie każda sprawa zasługuje na twoją energię. ...